Karpiowe ciężarki – co, jak i dlaczego

0
51
- Partner portalu -

Sposoby obciążania zestawów karpiowych przeszły naprawdę długą drogę. Nie wszyscy już pewnie pamiętają, ale były czasy, gdy najpopularniejszym obciążaniem była ciężka, ołowiana oliwka z biegnącą w środku żyłką. Nastanie ery miękkich przyponów niejako zmusiło karpiarzy, a co za tym idzie i producentów, do ciągłego wymyślania i kombinowania: co zrobić, by przeciwdziałać splątaniu zestawów, szczególnie podczas posyłania ich na duże odległości? Jak odpowiednio umocować ciężarek, by wszystko układało się po naszej myśli?

 

Ostatnie lata przyniosły sporą ewolucję w ołowiach – począwszy od ich wykonania, a skończywszy na kształcie. Pojawiło się wiele firm zajmujących się tylko i wyłącznie produkcją ciężarków wędkarskich, wiele z nich doszło w tej sztuce do prawdziwej perfekcji. Wybór jest więc przeogromny, co w pewnym sensie może nas przysporzyć o zawrót głowy. Z drugiej jednak strony daje nam to możliwość wybrania odpowiedniego ciężarka do konkretnego zbiornika, a dokładniej do charakterystyki dna w wybranym przez nas łowisku.

Kolory i powłoki

Najczęściej spotykamy ołowie w kolorach: czarnym, zielonym, oliwkowym oraz piaskowym. Odrębną grupę stanowią ciężarki w przeróżnych powłokach kamuflażowych – ich rodzajów jest naprawdę wiele. Niektóre upodabniają się do wodorostów, inne do patyków zalegających dno, kolejne powleczone są piaskiem, co niewątpliwie czyni je niewidocznymi na piaszczystym dnie. Istnieje bardzo dobry i zarazem prosty sposób na stworzenie własnego ciężarka, który kamuflażem upodobni się do piaszczystego dna. Wystarczy wybrany przez nas ciężarek (musi posiadać specjalną, sztuczną powłokę) podgrzać np. w piekarniku do momentu, aż otulina ołowiu zrobi się lepka. Wówczas przyda się nam piasek – najlepiej zebrany z nad zbiornika, w którym zamierzamy później łowić. Ważne – zanim posłuży on jako materiał kamuflażowy naszego ciężarka musi być porządnie wysuszony. W tak przygotowanym piasku obtaczamy rozgrzane uprzednio w piekarniku ołowie i pozostawiamy do wystudzenia. Gotowe. Jeszcze do niedawna, aby jak najlepiej przystosować powłokę ciężarka do charakterystyki danego zbiornika zabierałem do domu z łowiska wodę, błoto oraz piasek i w nich moczyłem ołowie. W tak przygotowanej zalewie, w wiaderku pozostawiałem je na długi czas. Po wyciągnięciu nabierały odpowiedniego koloru i zapachu. Obecnie takie zabiegi nie są już potrzebne, ponieważ większość ciężarków pokrywana jest specjalnymi otulinami, które spełniają dwa bardzo ważne warunki. Przede wszystkim odpowiednia powłoka (powszechnie spotykana – piaskowa) zapobiega tworzeniu się refleksów świetlnych – na piaszczystym dnie takie obciążenie staje się praktycznie niewidoczne. Po drugie ołowie pokrywane są powłokami, które zarówno doskonale wchłaniają, jak i oddają zapachy. Oznacza to, że taki ołów możemy ze spokojem dipować lub pokryć jakimkolwiek zapachem np. w sprayu. Owa powłoka powoduje w końcu, że ciężarek po wpadnięciu do wody znakomicie wtapia się w otoczenie.

Centrycznie lub na klipsie bocznym

Ołowie karpiowe możemy podzielić na dwie główne grupy: centryczne i mocowane do zestawu na klipsie bocznym (tzw. Safety System). Centryczne od zawsze słynęły z tego, że pozwalały na bardzo celne posyłanie zestawu na spore odległości. Poza tym możemy je zamontować na żyłce przelotowo, aby podczas brania karpia pozwalały na swobodne wysnuwanie żyłki bez jej blokowania. W opinii wielu karpiarzy zestaw z ciężarkiem centrycznym wyjątkowo rzadko ulega splątaniu (z czym trudno się nie zgodzić), co jest bardzo ważne w momencie, gdy decydujemy się na posyłanie zestawu na spore odległości. Niestety, ma on również swoje minusy. Jest nim – można by rzec – banalne ograniczenie. Chodzi o wymianę ołowiu z cięższego na lżejszy i odwrotnie – wiąże się to z ponownym przerabianiem zestawu. Pamiętam, że jeszcze całkiem niedawno niektóre firmy karpiowe posiadały w swoich ofertach ołowie przelotowe nacięte z jednej strony, co w pewien sposób pozwalało na szybką wymianę obciążenia. Niestety, od jakiegoś czasu takie ciężarki stały się mniej powszechne. Dlaczego? Tego nie wiem, sama koncepcja była przecież dobra. Kłopotów z wymianą obciążenia nie mamy w momencie, gdy zdecydujemy się na zastosowanie ołowiu montowanego na tzw. bezpiecznym klipsie (Safety System). Ołów z mocowaniem bocznym jest chyba najbardziej rozpowszechniony wśród karpiarzy. Posiada zamontowany na stałe krętlik, przy pomocy którego mocujemy go do wspomnianego wyżej bezpiecznego klipsa, zaciskając całość za pomocą gumowej rurki. Pozwala nam to na bezproblemową zmianę ciężarka w dowolnym momencie, bez ingerencji w nasz zestaw – mamy pełną swobodę działania. Przede wszystkim, z czego wielu karpiarzy nawet nie zdaje sobie sprawy, ołów na bezpiecznym klipsie jest swoistym wentylem bezpieczeństwa dla karpia, któremu udało się uciec z naszym haczykiem w pysku. Odpowiednio zamocowane obciążenie (nie dociskajmy gumowej rurki w do samego końca!) bez problemu spadnie z klipsa, dzięki czemu spięty karp nie będzie zmuszony do życia z ciężarkiem przy pysku.

Kamienie

Niekiedy nasze obciążenie musimy jednak tak zamocować do klipsa, aby uwalniało się z niego w momencie, gdy karp podniesie z dna zestaw. Zabieg taki stosujemy podczas zasiadek w mocno zarośniętych zbiornikach lub wodach ze sporą ilością wszelakiego rodzaju zawad (zatopione pnie, powalone drzewa, itp.). Wówczas szybkie pozbycie się ołowiu z zestawu wielokrotnie zwiększy nasze szanse na pomyślny hol ryby. Niestety, problem jest taki, że wędkarze często stosują do tego zabiegu stare, wysłużone ołowie, które często zalegają w ich pudełkach. Powód takiego rozwiązania jest niezwykle prozaiczny – to relatywnie wysoki koszt obciążenia, które po odpięciu już do nas nie wróci. Pamiętajmy jednak, że zalegający na dnie ołów kompletnie nie służy przyrodzie. Dużo lepszym rozwiązaniem jest zastosowanie w takiej sytuacji zwykłych, naturalnych kamieni – ogólnie dostępnych, przyjaznych środowisku i co istotne – nic nas nie kosztujących. Sposób mocowania kamienia różni się od wyżej wymienionego tym, że zamiast krętlika przymocowujemy go do klipsa za pomocą np. gumki recepturki. Co oczywiste, zestawy z obciążeniem w postaci kamieni nie nadają się do rzutów – przy takim rozwiązaniu każdorazowo musimy zastosować wywózkę.

Kształty

Kształty ciężarków dostępnych na rynku są tak różne, że bez problemów dopasujemy odpowiedni ołów do danego łowiska oraz warunków panujących na jego dnie. Dalekie rzuty zapewni nam ołów centryczny w kształcie butelkowym. Jest to bardzo uniwersalny kształt, który spotykany jest również w wersji z krętlikiem, który mocujemy na klipsie bocznym. Karpiową klasyką dalekich rzutów są tzw. zestawy helikopterowe. Ciężarki w nich wykorzystywane mają wydłużony, nieco gruszkowaty kształt i zazwyczaj wyposażane są przez producenta w specjalną osłonkę gumową, stopery oraz odpowiedni do wagi ciężarka krętlik. Generalnie ołowie o kształtach aerodynamicznych z racji tego, iż podczas lotu stawiają bardzo niewielki opór powietrza stanowić będą najlepsze rozwiązanie, gdy odległość i celność są naszymi priorytetami. Pamiętajmy, że ołowie o nieco wydłużonym kształcie nie tylko pozwolą na osiąganie imponujących dystansów, ale dodatkowo ułatwią szybkie wyjście na powierzchnię z bardzo zarośniętego dna, co zwiększa nasze szanse na skuteczne wyholowanie karpia nawet w bardzo zarośniętym i zamulonym zbiorniku. W ofercie wielu firm znajdziemy też ciężarki o specyficznym kształcie, przypominającym nieco spłaszczony trójkąt. Ów kształt nie jest przypadkowy – pozwala on na swoiste ślizganie się ciężarka po wodzie. Przy energicznym poderwaniu zestawu z zarośniętego lub usłanego zawadami dna nasz ołów zachowa się niczym wzbijający się w powietrze samolot. Ryzyko złapania zaczepu maleje wówczas niemal do zera. Dzięki swojej budowie taki ciężarek świetnie sprawdzi się np. w rzekach oraz na różnego rodzaju dennych pochyłościach. Jest również całkiem niezły do dalekich rzutów. Dalekie i celne rzuty osiągniemy stosując ciężarki w kształcie gruszki – najczęściej występują one w wersji centrycznej – możemy mieć wówczas niemal pewność, że nasz zestaw po opadnięciu na dno nie ulegnie splątaniu. Doskonałą prezentację i maksimum ochrony podczas rzutów zapewnią nam również ołowie przelotowe w kształcie spłaszczonej z czterech stron bomby. Łowiąc często na średnich dystansach warto zaopatrzyć się z kolei w ciężarki w kształcie spłaszczonej gruszki – występują one zarówno w wersji centrycznej, jak i z krętlikiem. Ich ogromnym atutem jest to, że stabilnie przylegając do podłoża nie obracają się na dnie i tym samym nie straszą płochliwych karpi. Jeśli planujemy łowić na dalekich dystansach z wywózki, w rwących rzekach oraz z łodzi sięgnijmy po ciężarki o najwyższej gramaturze. Idealne ołowie do takich metod mają przeważnie kształt zbliżony do spłaszczonego okręgu oraz charakterystyczne wypustki, które zapobiegają przesuwaniu się ciężarka po dnie. Występują zarówno w wersji centrycznej, jak i z krętlikiem. Odrębną kategorię obciążenia karpiowego stanowią specjalistyczne ciężarki i systemy, dedykowane do komfortowego łowienia z wykorzystaniem woreczków i siateczek PVA, umożliwiające ich błyskawiczny montaż, a także specjalne konstrukcje przeznaczone do połowu na tzw. Metodę. Te ostatnie posiadają specyficzną budowę z licznymi uwypukleniami, otworami, itp., dzięki którym doskonale trzymają oblepiającą je zanętę i wszelkie pasty. Dostępne są w wielu kolorach, kształtach i gramaturach – z całą pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.

Backleady, slidery oraz pasty ołowiane

Wiele firm w swej ofercie posiada również tak zwane backleady.  Specjalnie opracowany kształt takich ciężarków ułatwia przytrzymanie naszej żyłki lub plecionki jak najbliżej dna. Backleady zaopatrzone są w specjalny klips służący do montażu na lince oraz gumkę ułatwiającą uwolnienie żyłki od ciężarka, gdy ten zaczepi się np. o podwodne zawady. Niektóre z backleadów służą do zatapiania żyłki tuż za szczytówkami naszych wędzisk. Jest to szczególnie przydatne podczas łowienia na bliskich odległościach. Zastosowanie takiego systemu zapobiega splątaniu zestawów przez walcząca pod naszymi nogami rybę. Specjalnie skonstruowane klipsy zaciskowe z łatwością uwalniają żyłkę podczas brania ryby oraz przy zwijaniu zestawu. Po uwolnieniu żyłki z klipsa ołów można wyciągnąć na brzeg przy pomocy sznurka (dla wygody karpiarza wykonanego często w kolorze fluo), który z jednej strony przymocowany jest do backleada, a z drugiej do podpórki lub rod poda. Backleady dostępne są w różnych kolorach, choć prawdę powiedziawszy w tym przypadku nie odgrywa to aż tak wielkiej roli – w odróżnieniu od koloru ciężarków montowanych w sąsiedztwie naszych zestawów. Pisząc o różnego typu ciężarkach nie sposób nie wspomnieć o tak zwanych sliderach – podobnie, jak w przypadku backleadów stosujemy je po to, aby przytopić żyłkę i umieścić ją jak najbliżej dna. Jest to niezmiernie istotne, gdyż unosząca się nad dnem linka, o którą mogą ocierać się karpie z całą pewnością zadziała na nie odstraszająco, skutecznie płosząc ryby z łowiska. Slidery mają zazwyczaj kształt pocisków i zakładane są bezpośrednio na żyłkę. Co bardzo istotne – zestawami w nie wyposażonymi możemy rzucać z brzegu. Pamiętajmy w końcu o pastach ołowianych – coraz chętniej stosowanych przez polskich karpiarzy. Oferuje je wiele firm karpiowych, co niewątpliwie poprawiło ich dostępność oraz jakość. Pasty ołowiane spotykane są przeważnie w trzech podstawowych kolorach: zielonym, czarnym i brązowym. Stosujemy je przy dociążaniu zestawów końcowych, haczyków, kulek, itd. Wachlarz ich zastosowania jest ogromny. Niewątpliwą zaletą pasty jest jej plastyczność, dzięki czemu możemy ją formować w dowolny, interesujący nas kształt i dobrać odpowiedni ciężar. Co istotne – nie mają one zapachu, dzięki czemu nie odstraszają płochliwych karpi. Gdy zależy nam na dociążeniu naszego przyponu wystarczy wetrzeć pastę bezpośrednio w plecionkę. Pozwoli to na skuteczne zatopienie materiału przyponowego i zwiększy tym samym nasze szanse na przechytrzenie ostrożnych ryb. Nie zapominajmy w końcu o zwykłych ołowianych śrucinach, którymi także z powodzeniem dociążymy nasze zestawy końcowe, kulki itp. Cóż, ewolucja ciężarków wciąż trwa i muszę Wam powiedzieć, że sam jestem bardzo ciekaw jak dalej to wszystko się rozwinie. Zobaczymy. Czas pokaże.

Kupując ciężarki zwróćmy uwagę na kilka istotnych elementów:

  • Sprawdźmy dokładność samego odlewu ciężarka
  • Zwróćmy uwagę, czy farba maskującą, którą pokryty jest ołów nie zdziera się zbyt łatwo i czy jest matowa (unikniemy wówczas świetlnych refleksów)                         
  • Sprawdźmy, czy w ciężarkach przelotowych gumowa tulejka wykonana jest z naprawdę dobrego materiału (czy nie jest zbyt miękka lub zbyt twarda)
  • Upewnijmy się, czy krętliki są odpowiednio mocne
  • Starajmy się dobrać odpowiednią gramaturę ciężarka do naszego zestawu

tekst i foto Filip Staszek

Artykuł pochodzi z Karpmanii nr 1/2014

- Reklama -